Gdy będę duży.
 

Gdy będę duży, będę wielki
Wszyscy się będą mnie bali
Wrzaskiem zagłuszę rozterki
Wrogów po pysku będę walił

Nie będę brudził rąk robotą
Wolę być raczej menadżerem
Na wskroś religijnym hipokrytą
Piłkarskim Kibolem i bokserem

Gdy będę duży, będę handlarzem
Apartament wyłudzę maleńki
Będę w hotelu ochraniarzem
Będę sprzedawał panienki

Będę też fuchę miał po fachu
Wykorzystam ją bez litości
„Batyr” napisze zaś bez obciachu
Jakie to miewam znajomości

Będę gorliwym Trumpa lizusem
„Liberum Veta” dysponentem
Publicznie raczył się będę Snusem
Będę pisowskim prezydentem.

 
Eugeniusz Jeziorek

powrót