Uwertura do mojej Muzy
Ukryta pod kołderką śniegu
Przed mrozem świata w białej bieli
Już nie zatrzyma życia biegu
Już się z niczego nie wybieli
Już nie zachwyci pięknem ciała
Ani sportową też kondycją
Chociaż by może bardzo chciała
Z przemijania zerwać tradycją
Może ma więcej intelektu
I chyba więcej wrażliwości
Nie robi niczego dla efektu
Choć nie brakuje jej dzikości
Już chcieli z nią na emeryturę
A ona kwitnącą ma buzię
I na tym kończę uwerturę
O mojej poezji – Muzie.